środa, 27 listopada 2013

Sowia torebka.

   Zaistniała potrzeba, by mimo wszystko uszyć coś. Coś co uszyję szybko, coś co się przyda i coś, co jednak będzie szyte dla przyjemności a nie z musu. Potrzeba zaistniała, bo za szybko wszystko dookoła, a ja chciałam zwolnić, by zrobić coś co lubię. Jednak chwil wolnych niewiele (właściwie jedna) - to coś prostego zatem. Padło na torebkę na ubranka na zmianę do żłobka Basi. 


Prosto, w jeden wieczór, przydatna aczkolwiek niekoniecznie potrzebna, wszak do tej pory ubranka wisiały w reklamówce i poza moim okiem niespecjalnie kogoś to drażniło... Sówki nie wyhaftowałam, a namalowałam mazakiem do tkanin, obramowanie zrobiłam z lamówki.


Wymiary to ok 45 na 25 cm. A uszka są ze skórzanego paska z "Biedronki" (najbardziej kosztowny element - 6,99 zł ;) ).

O! Fajnie było coś uszyć.

Zimowo pozdrawiam!
M.

2 komentarze:

  1. Śliczna torba :) Ja też się muszę zmobilizować i taką torebkę uszyć córce ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. świetna, taka dziewczęca ale nie za słodka , bardzo mi się podobają uszy :D

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...