niedziela, 30 września 2012

Konkurs Łucznika "Ubrani w muzykę".

Praca na konkurs "Ubrani w muzykę"  ogłoszony na stronie facebookowej Łucznika. To miał być rysunek żurnalowy ;), co wyszło, to wyszło. Najpierw odpalamy muzyczkę z dołu wpisu, a potem oglądamy projekt.



Miało być jesiennie, ale pogodnie. Koszulowa bluzka z bawełny w komplecie z uszytym z tej samej tkaniny kaszkiecie, asymetryczna spódnica z kieszeniami w szwach w ciepłym brązie lejącej się tkaniny, do tego skórzana torebka "tamburyn" z drenianymi guzikami imitującymi blaszki instrumentu.
Do uszycia ... w planach ... na kiedyś...






Inspiracja:







Słonecznego weekendu!
M.

czwartek, 20 września 2012

Czapka dinozaurowa vel smokowa :). Opis wykonania.


    Tydzień chorobowy już dawno za nami, wróciłam do pracy i układamy życie na nowo. Ale w tygodniu chorobowym nie próżnowałam! o nie! Nadziergałam trochę, bo jak wiadomo jesień i jakoś tak do szydełka i włóczki ciągnie człowieka (szczególnie jeśli siedzi zamknięty z osobistymi pacjentami w domu). Sesja balkonowa w ostatnim dniu - trochę się trzeba było już do warunków klimatycznych przystosowywać, więc wytwory dziergadłowe na głowę i sru na balkon.  Tym razem Antek , w następnej odsłonie Basia.

Czapka  dinuś (rozmiar 3-4 latka, włóczka First Class (merino+akryl) - 2 motki po 50g, resztki kolorowych włóczek na trójkąty, szydełko 4 mm):

Czapka:
Magiczne kółko, 6 oczek zwykłych (sc) w kółku.
1 rząd: 2 sc w każdym oczku (12 oczek).
2 rząd: 1 sc w pierwszym, 2 sc w drugim oczku i tak powtarzać (18 oczek).
3 rząd: 1 sc w dwóch pierwszych oczkach, 2 sc w trzecim i tak powtarzać (24 oczka)
4 rząd: 1 sc w trzech pierwszych oczkach, 2 sc w czwartym i tak powtarzać (30 oczek)
5 rząd: 1 sc w czterech pierwszych oczkach, 2 sc w piątym i tak powtarzać (36 oczek)
i tak dalej, aż się osiągnie rozmiar denka, taki jakby się chciało mieć czapkę - ja robiłam do 18 oczek odstępu pomiędzy 2 sc w jednym oczku.
Gdy już mamy odpowiednie denko to sc w każdym oczku dookoła i robimy czapkę na długość jaką tam chcemy.

uszka:
rząd 1: w wyznaczonym na modelu (w miarę się nieporuszającym jak się da :) ) miejscu 15 x sc , odwróć
rząd 2 : ch - oczko łańcuszka, sc w każdym oczku
rząd 3: dwa pierwsze oczka przerobić razem w jedno, sc w kolejnych, dwa ostatnie oczka przerobić w jedno, odwróć
rząd 4: ch, sc w każdym, odwróć
rząd 5: dwa pierwsze oczka przerobić razem w jedno, sc w każdym następnym i dwa ostatnie oczka przerobić razem w jedno, odwróć
i tak do rozmiaru uszka jaki potrzebujemy.

Zrobić tak dwa uszka , potem oblecieć dookoła uszka i czapkę sc w każdym oczku, coby ładnie całość wyrównać.

Trójkąty:
łańcuszek dwa oczka
rząd 1: sc w drugim oczku od szydełka, 1 oczko łańcuszka, odwróć
rząd 2: 3xsc w pierwszym oczku, oczko łańcuszka, odwróć
rząd 3: 2xsc w pierwszym oczku, 1 sc, 2 sc w ostatnim, 1 oczko łańcuszka, odwróć
rząd 4: sc w każdym oczku, 1 oczko łańcuszka , odwróć
rząd 5: 2xsc w pierwszym, 1xsc w każdym kolejnym aż do ostatniego, 2xsc w ostatnim, oczko łańcuszka, odwróć
rząd 6: 1xsc w każdym oczku, 1 oczko łańcuszka, odwróć
Powtarzać rzędy 5 i 6 , póki trójkąt nie będzie miał odpowiedniego rozmiaru (moje mają po 5 rzędów).
Dwa  boki  przeznaczone na te nie do zszycia obrobić łańcuszkiem, żeby ładnie wyglądało (opcjonalnie).

Trójkąty uprasować (zależy od rodzaju włóczki , tu bawełna, przez szmatkę - żeby były płaskie) przyszyć do czapki.  Dorobić sznureczki z kitką do uszek i gotowe :).

Miłego jesiennego dziergania! Szydła w dłoń!

M.


piątek, 14 września 2012

Organizer na kable - tutorial.

Powstał kablownik numer dwa, a wraz z nim obiecany co poniektórym w mejlach tutorial. Nie spodziewałam się szyjąc pierwszą wersję organizera na kable, aż takiego odzewu - bardzo Wam Wszystkim dziękuję za tyle miłych komentarzy i mejli z zamówieniami!. Jak wiecie w związku z moim (ciągle niedoszłym, bo dzieciaki chore) powrotem do pracy nie podołałabym tylu ofertom, ale obfociłam co i jak i zobaczcie sami, że to żadna filozofia - tylko mnóstwo prasowania i fastrygowania.
Ten egzemplarz powstał na wymiankę z Maryszą, która jako pierwsza skomplementowała mój organizer, co ośmieliło mnie do zaproponowania wymianki. W zamian otrzymałam przepiękny notes, który jeszcze Wam pokażę w swoich zdjęciach, ale na razie pewne zagilone stwory uniemożliwiają mi popełnienie kilku aranżacji.
Zapraszam do obejrzenia kursu!

piątek, 7 września 2012

Vintage piżamka dla Basi. Konkurs "Recyklingowe wariacje".

    Była tak piękna, że nie mogłam się jej oprzeć, mimo że nie miałam żadnego zapotrzebowania, żadnego planu coby z niej uszyć. Złamałam więc swoje postanowienie, że nie kupię już żadnego materiału, jeśli nie będę wiedzieć co chcę z niego uszyć - mam już ich tyle, że miejsca brak w szafie. Ona  jednak wygrała  - piękna, nowa bawełna drukowana w cudne kwiaty - to co wzrok podziwiał to nic w porównaniu do wrażenia w dotyku - mocna, a delikatna i przemiła niewyobrażalnie. Więc odżałowałam te 3 zyle na tę śliczną poszewkę na poduszkę w sh ;).



Zapotrzebowanie szybko się objawiło - czas było uszyć piżamkę dla Basi.


Zrecyklingowałam poszewkę w kwiatki oraz starą, po Antonim odziedziczoną, zwykłą taką  chłopakową koszulkę.



Spodenki to model 626 z Burdy dla dzieci 1/2012 tylko nogawki zostały wydłużone. Niestety przeglądając te 5 numerów Burdy, które posiadam (w tym dwa "Burda dla dzieci") zauważyłam ze smutkiem, że w wykrojach jest dziura rozmiarowa - a mianowicie brakuje rozmiarów 80 -86-92 - a takie Basiek będzie potrzebować przez najbliższy rok :(. Jeżeli już są wykroje w tym rozmiarze, to takie dzidziusiowe, że już się nie nadają, ... a tyle fajnych rzeczy jest i zaczynają się od 104 ...wrrr!. Mam nadzieję, że to tylko akurat w tych moich egzemplarzach tak trafiłam? Spodenki szyło się genialnie: wiadomo, prosty wykrój, mały rozmiar (80) i cudowna tkanina. Gorzej było z bluzeczką...



Jak ktoś ma dobry monitor, to na zdjęciu dojrzy mały ślad po pruciu - serce było dwa razy szyte :). Bluzka rozciągliwa, a serce nie  - z tego prosty wniosek, że może być problem - i był - ponaciągało mi się toto szare i krzywiło że hej. Pewnie powinnam mieć jakąś inną igłę do dzianin czy coś takiego - muszę popodglądać na Waszych blogach - ale  tu awaryjnie poradziłam sobie tak, że z lewej strony bluzki dzianinowej zaprasowałam kwadracik z flizeliny i poszło już ładnie (no w miarę ładnie). I proszę zwrócić uwagę na mały niuans - że mi się ładnie napis "sleep" wpasował w to serce ;).

Piżamkę zgłaszam na konkurs "Recyklingowe wariacje":



Pozdrawiam z domu pełnego potworów z gilem do podłogi (sezon przedszkolny został zainaugurowany ;) ). Mam nadzieję, że przez weekend się uczłowieczą i mój poniedziałkowy come back do rzeszy kobiet pracujących się ziści...

M.

p.s. Jak sobie patrzę na tę piżamkę, to żałuję że nie było poszewki na kołdrę bo sama bym takie porcięta chciała :).

wtorek, 4 września 2012

Zmiany, zmiany ... a poza tym bluzka z baskinką - kurs konstrukcji, kroju i szycia.

   Nie wiem od czego zacząć, więc chyba zacznę od początku - trochę mnie tu mniej, bo wielkie zmiany idą. Wracam do pracy od poniedziałku ... w związku z tym staram się dopiąć sprawy na ostatni guzik, ale im bardziej się staram , tym więcej guzików. Stąd też trochę mnie tu mniej na blogu, nie będę pisać, że to chwilowe, bo wcale tego nie wiem, ale mam nadzieję, że chwilowe - niejedna z Was ma przecież dwójkę dzieci, pracuje, a i tak tworzy bloga, więc może i mi się uda. Pracę na szczęście swoją lubię, więc nawet trochę się cieszę - ale jak to będzie 8 h bez Basi ????

A właśnie z tego względu (czyt. zakończenia urlopu  ciążowo-macierzyńsko-wychowawczego - 1,5 roku) mój M. zaproponował mi , czym mnie niezmiernie zaskoczył, wyjazd na 5-cio dniowy kurs kroju i szycia ! Wziął urlop, zapakował dzieci i pojechał z nimi na wieś!  Szał co? (Tu niech zagrzmią gromkie ochy i achy podziwu dla M.!)

Więc do rzeczy:
Kurs odbywał się w Jedwabnej Niteczce - przepięknym miejscu we wsi Orlikowo. Gospodarze - Monika i Krzysiek - to para nieprzeciętnych ludzi z głowami pełnymi niesamowitych pomysłów. Czyli na przykład takiego, by połączyć agroturystykę z kursem kroju i szycia. O kroju i konstrukcji (teraz już to wiem) nie miałam ZIELONEGO pojęcia - ale co tam, nie pierwszy już raz wydawało mi się , że coś wiem , a tak nie było ;) - zapisałam się od razu na drugi stopień - czyli szycie bluzki ;) - potem troszkę pożałowałam, bo mózgownica mi parowała, ale Monika jest tak cierpliwą nauczycielką, że jakoś przebrnęłyśmy ;).  Dzięki małym grupom, (ja jako ta co to się zapisała na drugi stopień od razu, byłam akurat sama w grupie ;) ) - dla każego  jest wystarczająco dużo czasu, by indywidualnie dostosować zagadnienia i tempo kursu . Mi tak spodobało się rysowanie siatek konstrukcyjnych i konstruowanie wykrojów, że trochę mniej czasu przeznaczyłyśmy na szycie, a więcej na wywijanie liniałami , linijkami, arkuszami papierów i ołówkami wszelkiego rodzaju. A wszystko to w domowym zaciszu, w pięknych okolicznościach przyrody wiejskiej i wśród smakowitych zapachów z  Krzyśkowej kuchni. Gospodarz Jedwabnej Niteczki jest fantastycznym kucharzem - co chwila podtykał smakowite przekąski, którym nie da rady się oprzeć. W związku z tym mam małe "ale" - do siatki konstrukcyjnej bluzki, tworzonej na początku kursu, należy dodać poprawkę "krzyśkową" - czyli ze 3 cm w talii ;).

Moja duma - własna siatka bluzki, wyrysowana przeze mnie!






Na dole przykładowe zadania - konstruowania wariacji bluzkowych na bazie siatki podstawowej.

Potem przeszłyśmy do projektowania mojej bluzki - wstępne wyobrażenia:



I tadaaam:


Wykrój troszkę sfatygowany, przeżył podróże i zagubienie... uff, na szczęście go odnalazłam - z pewnością jeszcze zostanie wykorzystany.

I efekt końcowy:




Detale:




I tak na ludziu -  teraz już mi nie można zarzucić, że dla siebie nic nie uszyłam (jak mówię, że szyję , by odpocząć po całym dniu poświęconym dzieciom, to się przyjaciółki  śmiały ze mnie , że siadam i szyję ...dla dzieci - oto dowód, że nie tylko ;) ) :



Ech... rozmarzyłam się, to był cudowny urlop i mimo iż pracowity, to bardzo wypoczęłam. Na kurs dojeżdżałam co dzień, gdyż moi rodzice mieszkają niedaleko, więc połączyłam kurs z wizytą w domu - ale w Jedwabnej Niteczce jest zaplecze noclegowe, można przyjechać całą rodziną, poszyć intensywnie do obiadu, a potem wylegiwać się na trawce nad  stawem. Szcegóły na stronie Jedwabnej Niteczki. Ponieważ  jest to nowe przedsiemwzięcie, Monika i Krzysiek mają jeszcze dużo pomysłów do zrealizowania, Jedwabna Niteczka potrzebuje jeszcze prac przystosowawczych, ale dzięki temu jest miejscem uroczym i świeżym - jestem bardzo ciekawa, jak będzie wygląda w przyszłym roku ? Może zapiszę się na spódnicę ;) .

Pozdrawiam jeszcze wakacyjnie, choć  jesień i u mnie już się czai za progiem.
Magdalena
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...