poniedziałek, 28 maja 2012

Poniedziałkowy przegląd szydełkowy (5). Kocyk w stokrotki.

Jest! Wreszcie jest i mogę pokazać! Ukończyłam kocyk Basi w pastelowych (a jakże!) kolorach. Wzór nazywa się "ogniste koła", ale ja uważam, że przypomina stokrotki i tak też go nazwałam. O postępach w pracy pisałam już w poprzednich przeglądach, dodam tylko, że miał to być zupełnie inny kocyk złożony z kwadratowych motywów z kwiatem w środku - jednak po wypróbowaniu włóczki "na żywo" projekt zmienił się diametralnie. Ostatecznie kocyk przybrał formę taką:



Wzór stokrotkowy w zbliżeniu :









Wzór bardzo przyjemny w robocie, zaletą niewątpliwie jest fakt, że nie trzeba zszywać motywów. Początkowo nie było w planie ramki, ale jak się okazało (wskazówka dla chętnych wzór wykorzystać) po przerobieniu już dobrych kilku rzędów, robótka w trakcie zwęziła się z początkowego łańcuszka o wym. 60 cm do prawie 50 cm! Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło, bo teraz uważam, że z ramką wygląda lepiej (jakoś tak szlachetniej ;) ).

Jeszcze radosny kłus obdarowanej wzdłuż kocyka:


... i kocyk trafił do swego miejsca przeznaczenia:



Ostateczne wymiary to 120/60 cm, tak aby pasował jako narzutka na łóżeczko Basiowe ze szczebelkami. Zrobiony jest z cienkiej włóczki akrylowej "Kotek", szydełkiem nr 3 - jest mięciutki i cieniutki (no względnie, po prostu jak na kocyk cieniutki), idealny na letnie okrycie do drzemki.

W następnym przeglądzie wzór i mam nadzieję tutorial (choć wiele się w nadchodzących dwóch tygodniach u nas dziać będzie, ale ufam, że się uda). Zapraszam!

Magdalena

[edit] p.s. jeszcze dzierganie kocyka z widokiem na Tatry :). Zapomniałam dodać zdjęcia, a szanowny małżonek specjalnie robił.




czwartek, 24 maja 2012

Cosmo Bag. Pierwsza torba Amy Butler. Projekt 12/12 - kwiecień.

Łącząc dwa projekty (a raczej kwietniowe wyzwanie w projekcie 12/12 - czyli torba - stało się zaczątkiem projektu "Magda and Amy" ) uszyłam pierwszą torbę z książki Amy Butler. Na początek wzięłam się za Cosmo Bag - model wg autorki z poziomu "easy" - hmm... polemizowałabym... ale o tym za chwilę. Torba jest wielgachna, powstała w celu opanowania bałaganu w moim, szumnie zwanym, "craft kącie" (czyt. sprzątnąć, znaczy włożyć wszystko do dużej torby). Pracowni z mych marzeń nie posiadam, i się nie zanosi abym miała. Craft kąt składał się do tej pory z kartonu (w którym jest maszyna wyciągana wieczorami), na tym kartonie niciarka, pudło z tasiemkami i inną drobnicą oraz aktualnie szyte projekty. Zdjęcia "przed" nie posiadam, może i słusznie. A tak wygląda teraz:


Pudło obszyłam już wcześniej, ale że to żaden wyczyn to nie pokazywałam. Torbę uszyłam z tych samych materiałów do kompletu (biały surowy bomull z ikei, len w naturalnym kolorze, a na podszewkę torby poszła oliwkowa bawełna w kropki). Na obu przedmiotach narysowałam mazakiem do tkanin motywy na temat - zgapione z tej strony. 
Moja Cosmo Bag jest w kolorach naturalnych - tak wiem dobór tkanin jest całkowicie wbrew charakterystycznej kolorystyce  Amy Butler , można nawet rzecże to profanacja - ale ta torba stoi w salonie i ma na celu nie specjalnie się wyróżniać. Len szył mi się fatalnie, łazi toto, naciąga się i siejpie okropnie.


Tu model oryginalny:




Jeszcze detale:



I meritum czyli szycie :
Trwało strasznie dłuuugo. Zakładałam, że uszyję torbę w 3-4 popołudnia - taaa.... tyle to ja ją kroiłam! Pierwsze wrażenia z książki są takie:
 - Wykroje są denerwujące, bo każdy element jest narysowany w połowie - należy kroić ze złożeniem materiału w połowie. Utrudniło mi to zaplanowanie optymalnego wykorzystania materiału, nie wspominając o szyciu (zazwyczaj szyję po liniach narysowanych z wykroju).
- Każdy element był krojony z materiału zewnętrznego, podszewki i z flizeliny (razy dwa, bo na zew i na wew).  Pętelkę na guzik wg Amy powinnam skroić z "fusible fleece", nie mam pojęcia co to jest ??? a na zdjęciach wyglądało, że pętelka jest z tego samego co reszta, i tak też zrobiłam.
- Generalnie szyłam wg kolejności zaproponowanej w książce, ale pierwsza trudność - tzn. wszycie rączek - nie zrozumiałam - nawet schemat jest, jak to zrobić, ale taki, że za Chiny nie można zgadnąć (o opisie nie wspominając) - więc wszyłam po swojemu. Poskutkowało to tym , że całość była trochę niższa, więc podszewkę wbrew zaleceniom dopasowywałam na końcu.
- Plisy - opis na pół strony jak je zrobić (tym razem sam tekst) - czytałam 10 razy - niby napisane dokładnie, nawet z wymiarami ściegów... nie wiem co to za technika?!!! Przecież to po prostu plisy! Amy komplikuje tak proste sprawy, że wydają się zadaniem nie do przejścia - uszyłam po swojemu, wyszły tak samo :).
- Na koniec zorientowałam się, że nie skroiłam denka - nie ma go w wykrojach (bo to zwykły prostokąt - opisany w tekście, ale przegapiłam).
- A i wredna pętelka na guzik - wg Amy powinna być uszyta z prostokąta 12,7 cm x 36,2 cm ??????? nijak - musiałam zwężyć o połowę ! - może jakbym wiedziała co to to "fusible fleece" to by się zagwozdka wyjaśniła.

Reasumując, przynajmniej, co do pierwszego rozdziału: jak się ominie instrukcje to szyje się całkiem przyjemnie :). Wykroje wszystkie do siebie pasowały, torba wyszła piękna - bardzo mi się podoba, a ilość kieszonek jest w sam raz na wszelkie dodatkowe sprzęty (nożyce, kleje, linijki). Po uszyciu Cosmo Bag wiem już, jak konstruować wewnętrzne i zewnętrzne kieszenie i jak je wszywać. Trochę przeraża mnie fakt, że ta torebka jest z poziomu "easy", a łatwo nie było ... hmm,  jak rozgryzę (o ile się uda) wszystkie 12 torebek - to cho cho ... będę ekspertem ;) .

Tu jeszcze torba na ludziu, czyli na przyszłej ekspertce. Można tu zobaczyć jaka jest wielka (ja do małych nie należę).



Trochę wisi, bo jest pusta, ale jak już się nagimnastykowałam z samowyzwalaczem, zdjęciem zdjęć ślubnych ze ściany i przestawieniem stołu, to już uznałam, wybaczcie,  że wystarczy starań i będzie takie zdjęcie :).

A tak prezentuje się craft kąt na co dzień:



Już mnie nie złości, a cieszy me oko i to najważniejsze.

M.

poniedziałek, 21 maja 2012

Torby Amy. Nowy projekt.

Cała rodzina w komplecie (M z Basią wrócili już ze swojej wycieczki)  = mnóstwo roboty = powrót do normalności :). Już mi marazm przeszedł, wystarczyły dwie nieprzespane noce (ząbkowanie Basi - idą czwórki!) i już człowiek znowu działa na swoich dawnych obrotach :) - zatem szykujcie się, bo trochę nowych postów przed Wami!

Na pierwszy rzut idzie projekt:


Nowy/stary pomysł: "Magda and Amy" . W filmie/książce "Julie and Julia" Julie gotuje 524 potrawy z książki kucharskiej Julii Child (Meryl Streep - jak zawsze genialna!), a ja mam już od dawna książkę Amy Butler z 12 projektami jej fantastycznych torebek i zamierzam je wszystkie uszyć! Deklaracji terminowych nie bedzie, bo i po co, ale z pewnością to projekt długotrwały ;).

To moje ulubione modele:



W książce są szczegółowe instrukcje oraz pełne wykroje wszystkich torebek. Modele są podzielone według skali trudności uszycia  - od łatwych po eksperckie. Wszystkie torebki uszyte są tu z materiałów zaprojektowanych przez Amy Butler (która szyje oczywiście wszystko, nie tylko torby - jej strona jest pełna niesamowitych inspiracji).

Pierwsza torba już powstała ! W najbliższych dniach ją tu pokażę.

Słonecznych chwil!
M.

niedziela, 13 maja 2012

Zawieszka i tęsknota.

Tym razem odgrzewam stare kotlety. Zawieszka powstała z potrzeby chwili na samym początku mojego powrotu do szycia po latach - czyli jakieś 8 miesięcy nazad. Coś tu mnie ostatnio rzadziej widać, a to dlatego, że podróże (wróciliśmy przed 2 dniami z gór), a to znów piękne słońce, więc z dzieciakami na dworze siedzę. Dziergam lub szyję tylko, jak jakiś deszcz popada. Poza tym niemoc totalna jakaś mnie ogarnęła...(wiem nawet dlaczego)  wszystko to tak nie tak, więc poszperałam w katalogach i wyciągam stare zdjęcia, coby się Wam troszkę przypomnieć.

Zawieszka do smoczka, przerobiona z rossmanowej, która była cała z drewnianych koralików, więc się bałam, że jak się Baśce rozleci przy zabawie, to mi się dziecko udławi. Koraliki wymieniłam na śliczną tasiemkę zakupioną w Craftoholic MOM.





Zdjęcia troszkę kiepskie, bo zimą robione ... wrrr... ależ ja nie znoszę zimna. A teraz to nie ma co robić nowych, bo zawieszka tak wyeksploatowana, że już wygląda niezdjęciowo:).
Poza tym Basia  (wraz z zawieszką) wyjechała! :(.  M. zrealizował  urlop tacierzyński (trzeba wziąć przed skończeniem 1 roku życia dziecka, potem przepada)  i wraz z córką wybrał się na kilkudniowe wakacje. Basia zadowolona, w nosie ma, że mnie nie ma w pobliżu (po raz pierwszy w jej życiu!), a ja ... właśnie... a ja tu nie mogę sobie miejsca znaleźć! Takie były plany Antkowe,  szyciowe, dzierganiowe, relaksowe itd. i guzik... niemoc i tęsknota taka, że nic mi się nie chce i nic nie wychodzi.
Chlip, chlip!

M.





poniedziałek, 7 maja 2012

Poniedziałkowy przegląd szydełkowy (4). Wiosenne śniadanie.

Na dzień dobry coś miłego! Och, jakby mi kto, nawet tylko bułkę z masłem i jajko tak do łóżka kiedy podał!


Zestaw wiosenny :). Wazonik i podstawka.



Wazonik to nałożone na gerberowy słoiczek po obiadku Basi dwa kwadraty z motywem z wzoru poniżej (właściwie wzięłam tylko kwiatki, a ramkę zrobiłam  okrążeniem słupków i potem oczka zwykłe). Motyw kwiatkowy wypróbowany w ramach poszukiwania wzoru na kocyk Basiowy - jak widać ma być kwiatkowy. W sumie wzór bardzo mi się spodobał, kocyk w takie drobne kwiatki, ażurowy byłby piękny, ale te kwiatki robi się z oddzielnych 4-rech środków, potem łączymy - taka dłubanina, że w życiu nie wystarczyłoby mi cierpliwości na cały pled !.

Jakby kto jednak chciał spróbować to proszę:




W pierwszym okrążeniu robimy po jednym płatku każdego kwiatka i połączenie kwiatków po stronie wewnętrznej. W drugim okrążeniu po trzy płatki każdego z kwiatków i razem zewnętrzne łączenie.

Do kompletu podstawka, tu z jajem:



I wzorek (ja zrobiłam trochę więcej okrążeń niż na wzorze):




I tak to z zapowiadanych projektów szydełkowych już prawie wszystkie pokazałam. Największy się robi - czyli kocyk Basiowy - mnóstwo na nim kwiatków, nawet drobniejszych niż wazonikowe :). Dziergam, dziergam ...



M.



piątek, 4 maja 2012

Małe coś, a cieszy. Pokrowiec na iPad.

Nie powiem, żebym się specjalnie wysiliła przy tym zadaniu. Uszyłam, bo to potrzebna rzecz jest - pokrowiec na iPad -  szczególnie w podróży się sprawdza. A że uszyłam, to się chwalę. Ot.





Bawełna w paski czekała na swoje wcielenie chyba z rok, bardzo mi się podobała, a nie wiedziałam co z niej uszyć, i tu wpasowała się idealnie. Jeszcze mi trochę zostało, hmm...



Wewnątrz jest watolina czy ocieplina, nie wiem czym to się różni (???), grubość ok. 1 cm - chroni iPad przed urazami podczas transportu. Dodać zapięcie na guzik (a raczej guzisko) i gotowe.

Już w poniedziałek pokrowiec zostanie znowu zapakowany. Jedziemy w góry! Oby pogoda jednak się tak bardzo nie załamywała...oby!

Pędzę do maszyny, bo chciałabym jeszcze przed wyjazdem skończyć kwietniowy Projekt 12/12...  to chyba marzenie ściętej głowy... ale może.

M.




Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...