poniedziałek, 27 lutego 2012

Body refaszion.

Zapraszam na kolejnego tutka. Tym razem szybki sposób na stare ubranka. Szczególnie przydatny, gdy siostra musi nosić ubranka po bracie ;). Coś z tym fantem zrobić można, a jakże! Zapraszam.

piątek, 24 lutego 2012

Wiosennie.

Chcemy wiosny! Już dość tej szarugi za oknem! Najpierw siedzielismy w domu bo choroby, teraz siedzimy bo pogoda taka, że bez parasola pancernego nie da się nigdzie wyruszyć! W związku z tym, postanowiłyśmy z Basieńką wiosnę przywołać i uszyłyśmy odpowiedni ku temu strój. Prezentuję oto jedną z jego składowej : spódniczka wiosenna.




Uszyta z mięciutkiego sztruksu  w dość grube paski, który ciężko sfotografować bo się na zdjeciach błyszczy. Tu tak poglądowo kształt spódniczki, a w kolejnych zdjęciach kolory są już bardziej adekwatne :).




Spódniczka prosta w uszyciu, krój niewyszukany, ale.. ale .. liczą się detale - ozdobiona piękną wiosenną tasiemką w kwiatuszki!



Zakładkę obrębiłam tuż przy krawędzi ściegiem zygzakowym,  dzięki temu mogłam założyć tylko na raz i brzeg nie jest gruby.

I na koniec sama modelka:




Zmykamy dziś na dwa dni do dziadków, może tam zagości więcej wiosny.
Udanego weekednu!
M.

poniedziałek, 20 lutego 2012

Kołderka z misiomyszką.

Trochę wspominek. Dziś pokazuję prezent dla E. -  rocznej córeczki mojej przyjaciółki uszyty z okazji pierwszych urodzin.  Ech... łezka się w oku kręci, bo to dopiero co się śmiałyśmy z jej mamą na "polaku", siedząc w ostaniej ławce, z przyklejanego żółtego zęba (ja nie wiem jak nas wtedy mogło coś takiego tak bawić M? co? ;) ) a teraz śmiejemy się z naszych córeczek, jak się razem zaczynają bawić. No nic, starość to radość.
E. ma śliczny pokoik, w którym dominuje pudrowy róż, w związku z czym nie mogło być inaczej - komplecik jest w różowym kolorze :). Bawełna prześliczna w białe kropki (ostatnio ubóstwiam kropki - wiem to mało oryginalne, ale i tak są boskie!).


Letnią kołderkę i misiomyszkę zapakowałam w uszyty z tych samych materiałów koszyczek, który został wyposażony w metkę - "uszyte z myślą o E.".




Misiomyszka z wykroju Tildy, wypchana poduszką z ikei - także jest mięciutka i można ją prać.



Kołderka z jednej strony jest cała różowa w kropki, a z drugiej blady róż z obramowaniem w kropki. Całość obszyłam lamówką bawełnianą.  W środku dość cienka antyalergiczna ocieplina. Całość przepikowałam w kwadraty, przy okazji wypróbowałam stopkę z górnym transportem i jestem nią zachwycona!.



Zdjęcia jeszcze z mroźnym światłem styczniowym - troszkę czekały na publikację :). Obecnie łącze aparat-komputer odmówiło posłuszeństwa, co mnie bardzo boli, szczególnie, że na warsztacie nowy tutorial. Ale staram się, staram coś z tym fantem zrobić, więc mam nadzieję, że już niedługo coś się uda skrobnąć!
Zapraszam!


środa, 15 lutego 2012

Rycerz Zakonu Zielonego Żółwia

Wyrywając się z okopów walki na froncie domowym (głównie atakują nas wrogie choróbska) przedstawiam trochę zaległy post: strój na bal karnawałowy w przedszkolu. Oczywiście rozmowa na temat przebrania z moim synem była krótka "za lyceza! mamo!". Strój się bardzo podoba synowi, a mi od czasu jego uszycia do codziennych obowiązków domowych doszło polowanie na smoki (nie da się zwalczyć tego tatałajstwa, co chwila z któregoś kąta wystaje smoczy ogon lub bucha ogień z paszczy! ;)  ).
Oto dzielny i zaprawiony w tych bojach obrońca naszego domowego ogniska rycerz Antony z Zakonu Zielonego Żółwia:



Obowiązkowo muszą być wąsy! Rycerz bez wąsów - niemożliwe.

Tarcza i miecz - tarcza z miękką dość tekturą pudełkową w środku, miecz wypchany poduszką z ikei - uznałam, że taki bedzie dopuszczalny w przedszkolu i krzywdy wielkiej nie da się nim uczynić.



Hełm - jak na rzecz szytą "jejku nie mam pojęcia jak to skroić" to wyszedł całkiem nieźle, chociaż rycerz Antony nie może odżałować, że przyłbica się nie opuszcza.



Wdzianko i płaszcz - tu było prościej.



I znak Zakonu - Zielony Żółw ;)



Frajda jest, trzeba przyznać.

O! Znowu nas atakuje smok, ten ma podobno "ćternaście głów" - muszę zatem stanąć do walki !
M.

poniedziałek, 6 lutego 2012

Saszetka w 45 minut. Tutorial.


Dziś zapowiadany tutorial. Oto jak uszyć saszetkę w ok. 45 minut, która może być m.in. miłym prezentem (bo niepowtarzalnym i zrobionym z myślą o obdarowywanej) zarówno dla małej dziewczynki, jak i starszej kobiety. Moje prezentowane poniżej saszetki dostały się już w ręce małych dziewczynek, stąd taki  dobór materiałów (obydwie tkaniny uwielbiam, dziewczynki oczywiście także).
Do dzieła!
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...