wtorek, 4 września 2012

Zmiany, zmiany ... a poza tym bluzka z baskinką - kurs konstrukcji, kroju i szycia.

   Nie wiem od czego zacząć, więc chyba zacznę od początku - trochę mnie tu mniej, bo wielkie zmiany idą. Wracam do pracy od poniedziałku ... w związku z tym staram się dopiąć sprawy na ostatni guzik, ale im bardziej się staram , tym więcej guzików. Stąd też trochę mnie tu mniej na blogu, nie będę pisać, że to chwilowe, bo wcale tego nie wiem, ale mam nadzieję, że chwilowe - niejedna z Was ma przecież dwójkę dzieci, pracuje, a i tak tworzy bloga, więc może i mi się uda. Pracę na szczęście swoją lubię, więc nawet trochę się cieszę - ale jak to będzie 8 h bez Basi ????

A właśnie z tego względu (czyt. zakończenia urlopu  ciążowo-macierzyńsko-wychowawczego - 1,5 roku) mój M. zaproponował mi , czym mnie niezmiernie zaskoczył, wyjazd na 5-cio dniowy kurs kroju i szycia ! Wziął urlop, zapakował dzieci i pojechał z nimi na wieś!  Szał co? (Tu niech zagrzmią gromkie ochy i achy podziwu dla M.!)

Więc do rzeczy:
Kurs odbywał się w Jedwabnej Niteczce - przepięknym miejscu we wsi Orlikowo. Gospodarze - Monika i Krzysiek - to para nieprzeciętnych ludzi z głowami pełnymi niesamowitych pomysłów. Czyli na przykład takiego, by połączyć agroturystykę z kursem kroju i szycia. O kroju i konstrukcji (teraz już to wiem) nie miałam ZIELONEGO pojęcia - ale co tam, nie pierwszy już raz wydawało mi się , że coś wiem , a tak nie było ;) - zapisałam się od razu na drugi stopień - czyli szycie bluzki ;) - potem troszkę pożałowałam, bo mózgownica mi parowała, ale Monika jest tak cierpliwą nauczycielką, że jakoś przebrnęłyśmy ;).  Dzięki małym grupom, (ja jako ta co to się zapisała na drugi stopień od razu, byłam akurat sama w grupie ;) ) - dla każego  jest wystarczająco dużo czasu, by indywidualnie dostosować zagadnienia i tempo kursu . Mi tak spodobało się rysowanie siatek konstrukcyjnych i konstruowanie wykrojów, że trochę mniej czasu przeznaczyłyśmy na szycie, a więcej na wywijanie liniałami , linijkami, arkuszami papierów i ołówkami wszelkiego rodzaju. A wszystko to w domowym zaciszu, w pięknych okolicznościach przyrody wiejskiej i wśród smakowitych zapachów z  Krzyśkowej kuchni. Gospodarz Jedwabnej Niteczki jest fantastycznym kucharzem - co chwila podtykał smakowite przekąski, którym nie da rady się oprzeć. W związku z tym mam małe "ale" - do siatki konstrukcyjnej bluzki, tworzonej na początku kursu, należy dodać poprawkę "krzyśkową" - czyli ze 3 cm w talii ;).

Moja duma - własna siatka bluzki, wyrysowana przeze mnie!






Na dole przykładowe zadania - konstruowania wariacji bluzkowych na bazie siatki podstawowej.

Potem przeszłyśmy do projektowania mojej bluzki - wstępne wyobrażenia:



I tadaaam:


Wykrój troszkę sfatygowany, przeżył podróże i zagubienie... uff, na szczęście go odnalazłam - z pewnością jeszcze zostanie wykorzystany.

I efekt końcowy:




Detale:




I tak na ludziu -  teraz już mi nie można zarzucić, że dla siebie nic nie uszyłam (jak mówię, że szyję , by odpocząć po całym dniu poświęconym dzieciom, to się przyjaciółki  śmiały ze mnie , że siadam i szyję ...dla dzieci - oto dowód, że nie tylko ;) ) :



Ech... rozmarzyłam się, to był cudowny urlop i mimo iż pracowity, to bardzo wypoczęłam. Na kurs dojeżdżałam co dzień, gdyż moi rodzice mieszkają niedaleko, więc połączyłam kurs z wizytą w domu - ale w Jedwabnej Niteczce jest zaplecze noclegowe, można przyjechać całą rodziną, poszyć intensywnie do obiadu, a potem wylegiwać się na trawce nad  stawem. Szcegóły na stronie Jedwabnej Niteczki. Ponieważ  jest to nowe przedsiemwzięcie, Monika i Krzysiek mają jeszcze dużo pomysłów do zrealizowania, Jedwabna Niteczka potrzebuje jeszcze prac przystosowawczych, ale dzięki temu jest miejscem uroczym i świeżym - jestem bardzo ciekawa, jak będzie wygląda w przyszłym roku ? Może zapiszę się na spódnicę ;) .

Pozdrawiam jeszcze wakacyjnie, choć  jesień i u mnie już się czai za progiem.
Magdalena

20 komentarzy:

  1. Bluzeczka śliczna!! a miejsce i pomysł świetne.

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj potwierdzam potwierdzam, śliczna! Taka bluzka to nie byle co... Normalnie jak prosto z wieszaka sklepowego. Gratulacje!:D
    Och, tylko dlaczego to gdzieś nie na południu Polski, ta Niteczka;(

    OdpowiedzUsuń
  3. Ekstra!!!
    I bluzeczka
    I kurs
    I twój ślubny (on to bardzo ekstra!)

    OdpowiedzUsuń
  4. Znakomita wyprawa, a bluzeczka dopasowana idealnie, do tego te materiały pięknie się razem komponują. Kursu oczywiście zazdroszczę, bo takie umiejętności to skarb :)

    Pozdrawiam serdecznie, El clavel

    OdpowiedzUsuń
  5. pani Magdo, bardzo fajne pomysły, gratuluję kreatywności, dodałam również kilka postów do zakladek to może je kiedyś zrealizuję, pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bardzo dziękuję, taki komentarz dodaje skrzydeł :).

      Usuń
  6. o jacie, ojacie! szał to za mało powiedziane! po pierwsze masz kochanego męża
    po drugie czemu nie ma takiego kursu w Krakowie ?! po trzecie piękna bluzka!!!

    OdpowiedzUsuń
  7. Zobaczysz znajdziesz czas i na rękodzieło, ja właśnie tak pracuję, dwoje dzieci, cały dom "na głowie" + pies
    Najwazniejsze że lubisz pracę !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że to się wszystko jakoś ładnie poskłada i ułoży - na razie rewolucja.

      Usuń
  8. ojej, czy ja kiedyś zdołam uszyć coś tak skomplikowanego??? na razie zazdroszczę, ale pozytywnie:)

    OdpowiedzUsuń
  9. WoW ! Piekna bluzka :) Mąż miał genialny pomysł :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja bym dała baskinię trochę bardziej rozłożystą, z większym promieniem :)
    kolnierzyk mi sie podoba za to bardzo, bardzo :):):)

    OdpowiedzUsuń
  11. Super! Piękny prezent od męża - pomysłowy facet :)
    Podziwiam chęci i zapał do nauki tych trudnych niuansów.
    Fantastyczna umiejętność, którą świetnie wykorzystałaś - bluzka super!
    Powodzenia w kolejnym życiowym etapie - z pewnością pogodzisz wszelkie obowiązki.
    Z każdym kolejnym dzieckiem jest prościej wszystko połapać (mam nadzieję, bo za 2,5 msc będę miała 3 syna...;)).

    OdpowiedzUsuń
  12. Piękniejszego prezentu nie można sobie wymarzyć, jeżeli właśnie to się lubi robić :)
    Pozdrowienia dla tak pomysłowego męża!
    Na szczęście mojemu w tej kwestii też nic nie brakuje, bo bym Ci zazdrościła przeokrutnie :D

    Bluzeczka pięknie leży i pięknie uszyta... no to ja się nie dziwię, że dumna chodzisz, bo jest się czym chwalić :)

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  13. podziwiam i zazdraszczam:-)))
    ja na razie bylam na kursie szycia fartuszka kuchennego, a ze bylam sama w grupie, nauczylam sie podstaw szycia, lamowania itp. itd. ateraz czaje sie na weekendowe warsztaty szycia ubran (gorset, spodnica ...)
    pozdrawiam!!!

    OdpowiedzUsuń
  14. normalnie wszystko super!!! ale powrotu do pracy zazdroszczę najbardziej....

    OdpowiedzUsuń
  15. Bluzeczka śliczna, ale i mężowi należą się najwyższe pochwały za takie genialne pomysły! :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Piękny kołnierzyk! Detal na czasie. Mam w planach sukienkę z takim tylko białym :-)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...