poniedziałek, 28 listopada 2011

Powstało przed wyjazdem cz.2 - tutorial - spódniczka dwustronna dla Basi


A z cyklu "Powstało przed wyjazdem" dwustronna spódniczka dla Basi, taka wsuwanka. Rozmiar 62/68. Powstała specjalnie na okazję urodzin taty i brata (urodzili się tego samego dnia roku :) ). Czas wykonania: 3 wieczorne godziny (ale należy wliczyć do tego: czas robienia zdjęć - za jakość z góry przepraszam, ale jak widać robione wieczorową porą przy sztucznym oświetleniu, czas karmienia Basi oraz wykonanie dekoracji na torcie).

Pchli Targ vol.4. i inne cudowności

Ach co to był za dzień... :)
W sobotę wybrałyśmy się z Baśką na Pchli Targ do Fortu Sokolnickiego, czyli na kiermasz produktów hand made dla dzieci. Jak tylko tam wkroczyłam to nie mogłam oczu oderwać od tych cudownośći. Poznałyśmy mnóstwo zakręconych mam i tatusiów z dużą dawką pozytywnej energii. Najchętniej to bym tam pojechała z ciężarówką i wszystko kupiła :). No ale, że jak na razie takich możliwości nie mam, to wzięłam głęboki oddech i kupiłam o to to to:

Tkaniny oraz tasiemki ze stoiska Craftoholic Mom (której dzielnie pomagał Craftoholic Dad :) )



Tkaniny od Michaela Millera: Beep Beep i  Blossom Berries oraz An Apple a Day Blue by Hamburger Liebe, śliczne co?


A żeby szaleństwa nie było za mało pokażę co jeszcze dokupiłam w osiedlowym sklepiku z tkaninami :



Beżowy w kropeczki szczególnie mnie ujął, już mi się marzy pościel dla Basi z tego wytworzyć. Co do różowego też plany są, ale o tym cichosza ... bo to niespodziewanka.

A to całość się pięknie prezentuje:



Teraz tylko czekam na chwilę, kiedy będę mogła coś z tych cudów zrobić.

Ech...



wtorek, 22 listopada 2011

Powstało przed wyjazdem cz.1. - mata auta

To zaczynam... Poprzedni post to taki na próbę "jak to będzie wyglądać", gdyż w blogowaniu zielona jestem. Do tej pory nie wiem jak ja to zrobiłam, że np tło posta jest kremowe, ale że mi pasuje do całej kompozycji to nie dociekam. Jak się okazało założenie bloga nie takie trudne jest, więc oto przedstawiam moje handmejdy :).
Jesteśmy tuż po powrocie ze spóźnionych wakacji, wróciliśmy z Egiptu, gdzie dogrzać trzeba było swe ciała przed nadchodzącą zimą. A że nasze, podobno piękne w tym roku lato, przegapiłam z racji narodzin Basiuni i układaniem na nowo życia o jedną istotkę większej rodziny, toteż takowy wyjazd jak najbardziej potrzebny był.
Przed wyjazdem powstało kilka rzeczy w realu i wiele pomysłów na posty w głowie, jednakże z racji przygotowań i pakowania na w/w wyjazd musiały poczekać do dziś. Oto nadrabiam: mata autka szyta dla Antusia.
Dla rzeszy moich fanów (czyt. rodzina i wierna przyjaciółka M.) nie jest to nowość, bo już sie chwaliłam, ale ponieważ uszycie tej zabawki sprawiło mi mnóstwo frajdy to od niej zaczynam.

Zainspirowana blogiem Craftoholic MoM (linka jeszcze wstawić nie umiem, ale już niedługo blog ten zajmie jedno z czołowych miejsc w moich obserwowanych blogach) uszyłam Antusiowi matę do zabawy w samolocie. Mata z racji małych rozmiarów po złożeniu (17cm x 10 cm x 4cm) mieści się w torebce i bez trudu można ją ze sobą zabrać do bezdzietnych znajomych, do restauracji na pogaduchy czy na wszelkie wycieczki. Warstwa zewnętrzna "paskowana" uszyta jest z płótna leżakowego co nadaje jej sztywności.




Oto środek:



W garażach dwa szmaciane samochodziki z guzikowymi kołami. Po bokach dwa garaże na tradycyjne resoraki.



Stacja benzynowa z myjnią.





Światła, szlaban i sklep.




Oraz wulkanizacja, która okazała się niestety pomysłem chybionym, przynajmniej jeśli chodzi o zabawę  w samolocie. Guziki (czyli opony) są przyczepiane do samochodzików na rzepy, oczywiście w czasie wymiany opon niejedna potrafi uciec i się pokulkować wprost pod siedzenie współpasażera niekoniecznie zachwyconego obecnością małej pociechy w samolocie. Nie wspominając o tym, że łatwo nie jest odnaleźć owe opony jeżeli aktualnie na rękach ma się śpiącą Basię, na stoliczkach butelki i kubeczki z piciem, a w przejściu obsługę samolotu rozwożącą kanapki :). Zatem po testach maty  "w prawdziwym życiu" stierdzam, że w następnych modelach w miejscu wulkanizacji powstanie lakiernik lub stacja kontroli pojazdów.




Antuś matą zachwycony jest, są już zatem kolejne pomysły w planach. Na czasie jest teraz oczywiście lotnisko :) i jakże by nie inaczej - straż pożarna.

Jak uszyję to pokażę.

środa, 9 listopada 2011

Wszystko zaczęło się od misia...

Oto miś od którego się zaczęło. Miś ala Tilda uszyty z myślą o Antosiu. Powstał z koszuli Marcina, bo mi się paski podobały :).



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...