środa, 7 grudnia 2011

Powstało przed wyjazdem cz.3. - Daniel i Pan Kurczak

A dzisiaj z cyklu wspominek sprzed wyjazdu prezentacja zabawek. Pierwsza z nich to zmodyfikowany miś Tildy - a mianowicie daniel - prezent na urodziny dla mojego M (który marzy o założeniu hodowli danieli w naszej winnicy - http://www.winnica3morgi.blogspot.com/ ). Daniel jak przystało na tegoż jeleniowatego ma wspaniałe poroże oraz nakrapiany grzbiecik. Do tego jest maskotką z recyklingu, gdyż powstał ze starej spódnicy. A i oczywiście zowie się Daniel.




 Tu troszkę krzywy nos, ale co tam ... w przyrodzie też pod linijkę nosa się nie znajdzie.

Poroże w rzeczywistości jest koloru kremowego - uszyte z cieniutkiego sztruksu, ale jakoś tak na zdjęciach wyszło bardzo białe.

A drugi gość dzisiejszego posta to Pan Kurczak (tak wiem, zarówno w pierwszym jak i w tym przypadku w kwestii imion nie jesteśmy zbyt błyskotliwi), tym razem projekt mego autorstwa uszyty z myślą o Basi. Pan Kurczak to zawieszka do maty edukacyjnej, wózka lub fotelika. Powstał już dosyć dawno, można nawet powiedzieć, że Baśka zna go już połowę swego życia :) - z początku wpatrywała się w czerwony dziób, a teraz to już się razem kulkają po macie.



A za oknem właśnie spadł pierwszy śnieg...

niedziela, 4 grudnia 2011

Barbórka

Dziś imieniny Basi, uszyliśmy na tę okazję razem z Antusiem spódniczkę. Zachęcona relacjami z innych blogów, sama to zaproponowałam, bo wydawało mi się, że to będzie dobry pomysł szyć z Antusiem - żle mi się wydawało. Na tym poprzestanę w relacji tegoż wątku, bo musiałabym narzekać na synka, a się nie godzi, gdyż to przecież mój pomysł  był. Po prostu szycie jest tylko moje i już! Antek frajdę miał, ja mniejszą.
Powstała po wielkich bojach, ale jest oto spódniczka. Mam niedosyt ubranek dziewczęcych dla Basi (ponad połowe nosi po bracie) zatem produkcja spódniczek idzie pełną parą.


Oczywiście jest dwustronna, po pierwsze można ją liczyć jako dwie :), a po drugie szanowna Barbara już tak wywija kulasami, że ciągle widać obydwie strony, więc tak jest ładniej.









Tak to się prezentuje na modelce, która była bardzo ruchliwa.
p.s. modelka zdecydowanie preferuje wzór w truskaweczki, wtedy kulasami wywija jeszcze radośniej.




poniedziałek, 28 listopada 2011

Powstało przed wyjazdem cz.2 - tutorial - spódniczka dwustronna dla Basi


A z cyklu "Powstało przed wyjazdem" dwustronna spódniczka dla Basi, taka wsuwanka. Rozmiar 62/68. Powstała specjalnie na okazję urodzin taty i brata (urodzili się tego samego dnia roku :) ). Czas wykonania: 3 wieczorne godziny (ale należy wliczyć do tego: czas robienia zdjęć - za jakość z góry przepraszam, ale jak widać robione wieczorową porą przy sztucznym oświetleniu, czas karmienia Basi oraz wykonanie dekoracji na torcie).

Pchli Targ vol.4. i inne cudowności

Ach co to był za dzień... :)
W sobotę wybrałyśmy się z Baśką na Pchli Targ do Fortu Sokolnickiego, czyli na kiermasz produktów hand made dla dzieci. Jak tylko tam wkroczyłam to nie mogłam oczu oderwać od tych cudownośći. Poznałyśmy mnóstwo zakręconych mam i tatusiów z dużą dawką pozytywnej energii. Najchętniej to bym tam pojechała z ciężarówką i wszystko kupiła :). No ale, że jak na razie takich możliwości nie mam, to wzięłam głęboki oddech i kupiłam o to to to:

Tkaniny oraz tasiemki ze stoiska Craftoholic Mom (której dzielnie pomagał Craftoholic Dad :) )



Tkaniny od Michaela Millera: Beep Beep i  Blossom Berries oraz An Apple a Day Blue by Hamburger Liebe, śliczne co?


A żeby szaleństwa nie było za mało pokażę co jeszcze dokupiłam w osiedlowym sklepiku z tkaninami :



Beżowy w kropeczki szczególnie mnie ujął, już mi się marzy pościel dla Basi z tego wytworzyć. Co do różowego też plany są, ale o tym cichosza ... bo to niespodziewanka.

A to całość się pięknie prezentuje:



Teraz tylko czekam na chwilę, kiedy będę mogła coś z tych cudów zrobić.

Ech...



wtorek, 22 listopada 2011

Powstało przed wyjazdem cz.1. - mata auta

To zaczynam... Poprzedni post to taki na próbę "jak to będzie wyglądać", gdyż w blogowaniu zielona jestem. Do tej pory nie wiem jak ja to zrobiłam, że np tło posta jest kremowe, ale że mi pasuje do całej kompozycji to nie dociekam. Jak się okazało założenie bloga nie takie trudne jest, więc oto przedstawiam moje handmejdy :).
Jesteśmy tuż po powrocie ze spóźnionych wakacji, wróciliśmy z Egiptu, gdzie dogrzać trzeba było swe ciała przed nadchodzącą zimą. A że nasze, podobno piękne w tym roku lato, przegapiłam z racji narodzin Basiuni i układaniem na nowo życia o jedną istotkę większej rodziny, toteż takowy wyjazd jak najbardziej potrzebny był.
Przed wyjazdem powstało kilka rzeczy w realu i wiele pomysłów na posty w głowie, jednakże z racji przygotowań i pakowania na w/w wyjazd musiały poczekać do dziś. Oto nadrabiam: mata autka szyta dla Antusia.
Dla rzeszy moich fanów (czyt. rodzina i wierna przyjaciółka M.) nie jest to nowość, bo już sie chwaliłam, ale ponieważ uszycie tej zabawki sprawiło mi mnóstwo frajdy to od niej zaczynam.

Zainspirowana blogiem Craftoholic MoM (linka jeszcze wstawić nie umiem, ale już niedługo blog ten zajmie jedno z czołowych miejsc w moich obserwowanych blogach) uszyłam Antusiowi matę do zabawy w samolocie. Mata z racji małych rozmiarów po złożeniu (17cm x 10 cm x 4cm) mieści się w torebce i bez trudu można ją ze sobą zabrać do bezdzietnych znajomych, do restauracji na pogaduchy czy na wszelkie wycieczki. Warstwa zewnętrzna "paskowana" uszyta jest z płótna leżakowego co nadaje jej sztywności.




Oto środek:



W garażach dwa szmaciane samochodziki z guzikowymi kołami. Po bokach dwa garaże na tradycyjne resoraki.



Stacja benzynowa z myjnią.





Światła, szlaban i sklep.




Oraz wulkanizacja, która okazała się niestety pomysłem chybionym, przynajmniej jeśli chodzi o zabawę  w samolocie. Guziki (czyli opony) są przyczepiane do samochodzików na rzepy, oczywiście w czasie wymiany opon niejedna potrafi uciec i się pokulkować wprost pod siedzenie współpasażera niekoniecznie zachwyconego obecnością małej pociechy w samolocie. Nie wspominając o tym, że łatwo nie jest odnaleźć owe opony jeżeli aktualnie na rękach ma się śpiącą Basię, na stoliczkach butelki i kubeczki z piciem, a w przejściu obsługę samolotu rozwożącą kanapki :). Zatem po testach maty  "w prawdziwym życiu" stierdzam, że w następnych modelach w miejscu wulkanizacji powstanie lakiernik lub stacja kontroli pojazdów.




Antuś matą zachwycony jest, są już zatem kolejne pomysły w planach. Na czasie jest teraz oczywiście lotnisko :) i jakże by nie inaczej - straż pożarna.

Jak uszyję to pokażę.

środa, 9 listopada 2011

Wszystko zaczęło się od misia...

Oto miś od którego się zaczęło. Miś ala Tilda uszyty z myślą o Antosiu. Powstał z koszuli Marcina, bo mi się paski podobały :).



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...